Po kilku minutach rozległa się cisza, kiedy nagle zadzwonił
dzwonek do drzwi. Jedno ostre spojrzenie z siostrą na siebie i wszystko jasne.
Zerwałyśmy się z podłogi i zbiegłyśmy po schodach na dół.
-Ja otworzę! -
wydarłam się na cały głos
. -Nie! Suń dupsko! Ja otworzę !
-Peszek! - dodałam,
docierając do śnieżno-białych wrot. Chciałam je otworzyć, kiedy nagle Lilka
wpadła na mnie od tyłu. Stuknęłyśmy o drzwi.
-Kto to? Kto to? - jęczała jak dziecko.
-Chce zobaczyć... Daj
na spokojnie otworzyć drzwi. -zirytowana zachowaniem siostry, pociągnęłam za
klamkę i otworzyły się wrota. Stałyśmy osłupiałe, a ciekawość zżerała nas od
środka. W progu stanął elegancko ubrany chłopak. Nie rozumiałyśmy nic z tej
sytuacji.
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale kazano mi dostarczyć to
osobiście. - mówił powoli brunet.
-Nic się nie stało, a
do kogo to? -wtrąciła się siostra.
-Odbiorcą tego listu ma być Lena Sączyk, aaa...
-Aaa? - wspólnie
podśpiewałyśmy.
-A drugim odbiorcą
jest Lilliana Sączyk.
-Jest ! -Lila wyrwała
oba listy i zatrzasnęła drzwi, wbiegając do kuchni. Poszłam za nią i
przyglądałam się jej wydziwom. Skakała ze szczęścia.
-Jest! Jest! Jest!
-powtarzała w koło.
-Co jest?
-List! Lenciu moja
kochana! List!
-Ale... Z czego to?
-A kto tutaj w
plażówkę gra, hę? Zapomniałaś już całkowicie?
-A no tak! Pokaż to!
-Nie, nie, nie...
Kładziemy je na stole. Otworzymy dopiero o 16:16.
-Heh, ok. Wszystko rozumiem.- uśmiechnęłam się i popędziłam
na górę do pokoju
Siedziałam i zastanawiałam się co jest w kopercie. Czy
jednak coś pozytywnego... A może jednak znowu nic. Ciekawość nie dawała mi
spokoju. Po chwilach namysłu poszłam się odświeżyć ciepłym prysznicem.
Rozebrałam się i odkręciłam wodę, która delikatnie spadała na moje ciało. W
jednej chwili szumiące kropelki przestały spływać. Próbowałam sprawdzić co się
stało, gdy po chwili usłyszałam śmiech, dobiegający zza drzwi.
-Lila?! Co Ty wyprawiasz? -próbowałam się czegokolwiek
dowiedzieć. Jednak nikt nie odpowiadał, a śmiech ucichł. Zdenerwowana całym
zejściem, ubrałam szlafrok i zeszłam na dół. Wystarczył widok śmiejącej się
siostrzyczki, aby się domyślić kto był sprawcą.
-Ha ha ha... Ale śmieszne - mówiłam wrogim głosem.
-Bardzo! -wydusiła jedynie kilka słów i nadal pozostała w
śmiechu. - Było tego nie jeść. Tak to bym chamsko nie zagrała.
-Czego nie jeść?
-Marsa! I nie udawaj głupiej, przecież tylko my tutaj
mieszkamy.
-Pff... - westchnęłam. - I tak ten Twój "Sram" był
nie dobry.
- Było go nie jeść!
- Widzisz... Istnieją ludzie i ludziska. Nie chciałam abyś
się zatruła. Minął termin ważności. - wtrąciłam ze śmiechem.
- Dobra, dobra... Już
Ci zwrócę wodę.
- Dziękuję.- wróciłam
na górę by dokończyć przerwany prysznic. Tak już z siostrą żyje, że z miłości
do siebie odpłacamy dobre za nad dobre. Nigdy nie mamy głupim dowcipom za złe.
W końcu liczy się zabawa. Zbliżała się godzina 16, dlatego zasiadłam w kuchni
przy stole i czekałam na spóźnialską Lilkę. Wpatrywałam się w zegarek i z każdą
sekundą traciłam cierpliwość. Myślałam, że już nie zdąży, kiedy w ostatniej
chwili wbiegła zdyszana do domu.
-Jestem! - pokazywała na zegarek, który wskazywał godzinę
16:15. - Mam minutę!
-Chodź tu szybko! - zasiadła
obok mnie i chwyciłyśmy koperty. Spojrzałyśmy na siebie i równo w uzgodnionym
czasie otworzyłyśmy kopertę. Czytałam powoli by nie ominąć ani słowa. Kiedy
skończyłam czytać z wrażenia upuściłam list. Z czasem otrząsnęłam się i
spojrzałam na siostrę. Po jej policzku spływała łza.
-Nie wierze... - próbowała coś wydusić z siebie. - Udało nam
się! Wreszcie! -zaczęła cieszyć się jak dziecko z lizaka. Nie potrafiłyśmy
opanować emocji.
-Mistrzostwa Polski w piłce
plażowej! Dostałyśmy się! Nasze marzenie się spełniło! -zaczęłyśmy biegać po
całym domu. Z góry na dół, z dołu na górę. Nasza radość była nie do opisania.
Reszty tego dnia nic nie zmieniło. Było fantastycznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz