środa, 7 maja 2014

Rozdział 3



                                                                *PERSPEKTYWA LILKI*
Już o świcie postawił mnie na nogi dzwoniący telefon. Unosząc głowę, rozpatrywałam miejsce położonej komórki. Słyszałam dźwięk , ale nie mogłam zlokalizować szerokości geograficznej, w której znajdował się przedmiot zakłócający ciszę. Po przeszukaniu całego pokoju w przeciągu minuty, odnalazłam go pod poduszką. „Ja pierdziele… A ja go wszędzie szukałam” – pomyślałam. Kiedy spojrzałam na ekran, moja mina wyglądała mniej więcej tak O.o Miałam dwa nieodebrane połączenia od „Julianek ;*”. W tym momencie ponownie zadzwonił telefon. Szybko odebrałam, bo był to Julek.
-Hallo? – zapytałam niepewnym głosem.
-Lilka?
-Juluś?! – pisnęłam.
-Nie mów do mnie „Juluś”… - odrzekł stanowczym głosem.
-No dobrze, Julianku. – usłyszałam w słuchawce tylko głośnie westchnięcie. – Co tam u Ciebie słychać?
-Dobrze, a jak u Ciebie i siostry?
-Tak jak zawsze…
-Konkurentki szatana jak za dawnych czasów?
-A jak ty byś se to inaczej wyobrażał?
-Hmm… Was? Inaczej się nie da wyobrazić.
-Heh, a tak na poważnie to dobrze , że dzwonisz, bo mam sprawę. – zrobiłam przerwę na wdech i wydech. – Chcesz może sobie zrobić krótki urlopik?
-Yyy… A o co chodzi?
-Pytam się: TAK czy NIE?
-Powiedzmy, że tak.
-Pakuj się na około tydzień i za maksymalnie dwie godziny widzę cię u nas w domu. Wiesz gdzie mieszkamy, więc… Trafisz. Paaaa… -rozłączyłam się nie słuchając odpowiedzi mojego chrzestnego. Poszłam do pokoju Lenki i zastałam ją w stanie krytycznym. Obładowana dookoła poduszkami, chowała się za nimi i wpatrywała się w jedno miejsce.
-Lena… - mówiłam , lecz bez skutecznie. –LENA ! DO JASNEJ CHOLERY ! – wydarłam się tak, że słyszało mnie chyba całe osiedle. Siostra lekko się wzdrygnęła i wskazała drżącą ręką w stronę łóżka.
-Pa.. Pa, pa… Paaaaa… PAJĄK !!! – pisnęła i zakryła głowę kocem. Tak dla wyjaśnienia to Lena panicznie boi się pająków. Naoglądała się za dużo horrorów. – On jest większy niż ja. Nie zdepczemy go i co teraz?! A jak nas zje?! Nie chce umierać, jestem jeszcze za młoda!

Podeszłam do łóżka i nachyliłam się by sprawdzić, czy pająk jest tak wielki jak zapewniała mnie siostra. Przewracałam wzrokiem w te i we w te. Nigdzie go nie widziałam.
-Lenuś , gdzie masz tego WIELKIEEEGO pająka?
-Po lewej ! Po lewej ! Uważaj żeby cię nie ugryzł ! –skierowałam oczy w lewą stronę, a tam był widoczny tylko pajączek wielkości  nakrętki. Wzięłam go na rękę i wyrzuciłam przez okno. -  Ty mój wybawco kochany ! Uratowałaś mnie przed opuszczeniem tego cudownego świata ! – darła się wniebogłosy z rękoma uniesionymi niczym ksiądz xd.
-Dobra, a teraz słuchaj mnie uważnie. – zaczęłam swój monolog. – Po pierwsze: Załatwiłam nam niańkę dla kotów. Po drugie tą niańką jest Julek, a po trzecie przyjedzie za dwie godziny. Jest 7:37 iii… Masz czas do 8:00 i widzę Cię na dole przed wyjściem. Musimy zrobić małe zakupy, bo przyjdą także chłopcy.
-Tak jest ! –zasalutowała Lena. Odwróciłam się na pięcie i pomaszerowałam w kierunku mojego pokoju. Wyciągnęłam z garderoby czarne rurki, czarną bokserkę i czarną bluzę. Udałam się do łazienki w celu wzięcia prysznica. Po kąpieli nałożyłam na twarz podkład, a oczy podkreśliłam eyelinerem oraz przejechałam rzęsy tuszem. Na końcu ubrałam się, rozczesałam włosy i zeszłam gotowa na dół. Spoglądałam na wskazówki zegara, które powoli się przesuwały. Moja nieogarnięta siostrzyczka biegała po całym domu i na każdym kroku pozostawiała bałagan. Po pięciu minutach po czasie zeszła wyszykowana na dół.
-A to my na pogrzeb, a nie na zakupy? – pytała patrząc na mój ubiór.
-Tak.
-Kto umarł?! – dopytywała się Lena.
-Jeśli się nie pośpieszysz to pójdę na TWÓJ pogrzeb… - mruknęłam. – Idziemy już?
-Ale mnie nie zabijesz?
-Nie… Chodź już. – dodałam zirytowana niskim poziomem IQ siostry. Zamknęłyśmy za sobą drzwi i poszłyśmy do Żabki. Po kilku minutach dotarłyśmy do sklepu. Od samego początku Lena buszowała między pułkami.
-Sioostraaa! – krzyczała z drugiej części sklepu. – Weźmy Toffifee!
-Nie. Przyszłyśmy po coś innego.
-A Góralka przynajmniej?
-Nie.
-Monte? - zrobiła oczy jak kot ze Shreka.
-Znasz odpowiedź.
-Czyli… nie? – zrobiły się jej szklane oczka.
-Weź… - powiedziałam , uśmiechając się do niej. – Tylko zrób dobry zapas.
-OkeEeEeEe… -z euforią radości pakowała jogurty.
-A coś innego niż słodycze? – oczekiwałam na dyskretną odpowiedź.
-Mleko?
-Ehh.. Dobra. – westchnęłam.

Zapłaciłyśmy za zakupy i wróciłyśmy do domu. W ostatnich chwilach sprzątałyśmy dom. Akurat kiedy przyjechał Julek wszystko było zrobione. Jak zawsze zaczęła się kłótnia, o to kto otworzy drzwi. Postanowiłyśmy razem dokonać tego wyczynu.
-Julianek ! – powiedziałyśmy chórem i przytuliłyśmy się do niego.
-Cześć dziewczęta.
-Miło znowu cię widzieć. – powiedziałam. – Wejdźmy do środka. Nie stójmy na dworze.

Weszliśmy do domu , a po kilku minutach znowu ktoś pukał do drzwi. Poszłam tym razem otworzyć, nie kłócąc się z siostrą. W progu stał  Aleks, a za nim Michał. Nie wiedziałam co powiedzieć, kiedy zobaczyłam Alka. Siostra szybko podeszła do mnie , a ja udałam się do salonu, w którym siedział mój chrzestny. Wszyscy zasiedliśmy na kanapie. Ani ja, ani Aleks nie odzywaliśmy się.
-Gołąbeczki wy moje. – Lena popatrzyła się na mnie i Alka. – Co z wami? Dalej chodzi wam o tą wczorajszą sprzeczkę?
-To weź mu wytłumacz, bo mnie nie chce słuchać. – odwróciłam głowę w przeciwną stronę.
-Mam świetny pomysł. Chodźcie. – niechętnie udałam się za siostrą na ogródek. – Tutaj was zostawię samych i proszę wytłumaczcie to sobie.

Siostra poszła ponownie do salonu, w którym siedział Julek i Michał. Staliśmy bezsłownie przez parę minut. Nie chciałam nic od niego usłyszeć…
-To może mnie przeprosisz i po sprawie? – pytał.
-Ja? Za co? Za to, że Ty na mnie naskoczyłeś? – już na początku rozmowy zaczął mnie denerwować.
-A co? Może to moja wina?
-Nie no… Oczywiście. Ty nigdy niczemu nie jesteś winny. Taki aniołek z ciebie, prawda?
-Przeprosisz to pogadamy. – wcale nie zmieniał zdania, jakby jego sumienie było czyste.
-Nie, nie , nie… Już bez takich. Mam dosyć ciebie i twoich humorów. Jesteś wredny, chamski i arogancki. Zachowujesz się gorzej niż dziecko! To jest koniec. – odwróciłam się i poszłam do salonu. Za mną wszedł Aleks.
-Ja już pójdę. – wyszedł z domu i więcej się nie odezwał.
___________________________________________________________________________________
Hej Wszystkim , 
Prosiłabym z całego serca wszystkich czytelników o szczere komentarze. Chcę wiedzieć czy moja praca nie jest na marne. Z góry Dzięki i Pozdrawiam ;)

2 komentarze:

  1. Świetne opowiadanie :) bardzo mi się podoba ;) proszę pisz dalej ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Bardzo :) Będę dalej pisała ;) o to się nie martw ;) Pozdrawiam ;)

      Usuń