*PERSPEKTYWA LILKI*
Już o świcie postawił mnie na
nogi dzwoniący telefon. Unosząc głowę, rozpatrywałam miejsce położonej komórki.
Słyszałam dźwięk , ale nie mogłam zlokalizować szerokości geograficznej, w
której znajdował się przedmiot zakłócający ciszę. Po przeszukaniu całego pokoju
w przeciągu minuty, odnalazłam go pod poduszką. „Ja pierdziele… A ja go
wszędzie szukałam” – pomyślałam. Kiedy spojrzałam na ekran, moja mina wyglądała
mniej więcej tak O.o Miałam dwa nieodebrane połączenia od „Julianek ;*”. W tym
momencie ponownie zadzwonił telefon. Szybko odebrałam, bo był to Julek.
-Hallo? – zapytałam niepewnym
głosem.
-Lilka?
-Juluś?! – pisnęłam.
-Nie mów do mnie „Juluś”… -
odrzekł stanowczym głosem.
-No dobrze, Julianku. –
usłyszałam w słuchawce tylko głośnie westchnięcie. – Co tam u Ciebie słychać?
-Dobrze, a jak u Ciebie i
siostry?
-Tak jak zawsze…
-Konkurentki szatana jak za
dawnych czasów?
-A jak ty byś se to inaczej
wyobrażał?
-Hmm… Was? Inaczej się nie da
wyobrazić.
-Heh, a tak na poważnie to
dobrze , że dzwonisz, bo mam sprawę. – zrobiłam przerwę na wdech i wydech. –
Chcesz może sobie zrobić krótki urlopik?
-Yyy… A o co chodzi?
-Pytam się: TAK czy NIE?
-Powiedzmy, że tak.
-Pakuj się na około tydzień i
za maksymalnie dwie godziny widzę cię u nas w domu. Wiesz gdzie mieszkamy, więc…
Trafisz. Paaaa… -rozłączyłam się nie słuchając odpowiedzi mojego chrzestnego.
Poszłam do pokoju Lenki i zastałam ją w stanie krytycznym. Obładowana dookoła
poduszkami, chowała się za nimi i wpatrywała się w jedno miejsce.
-Lena… - mówiłam , lecz bez skutecznie.
–LENA ! DO JASNEJ CHOLERY ! – wydarłam się tak, że słyszało mnie chyba całe
osiedle. Siostra lekko się wzdrygnęła i wskazała drżącą ręką w stronę łóżka.
-Pa.. Pa, pa… Paaaaa… PAJĄK !!!
– pisnęła i zakryła głowę kocem. Tak dla wyjaśnienia to Lena panicznie boi się
pająków. Naoglądała się za dużo horrorów. – On jest większy niż ja. Nie zdepczemy
go i co teraz?! A jak nas zje?! Nie chce umierać, jestem jeszcze za młoda!
Podeszłam do łóżka i nachyliłam
się by sprawdzić, czy pająk jest tak wielki jak zapewniała mnie siostra.
Przewracałam wzrokiem w te i we w te. Nigdzie go nie widziałam.
-Lenuś , gdzie masz tego
WIELKIEEEGO pająka?
-Po lewej ! Po lewej ! Uważaj
żeby cię nie ugryzł ! –skierowałam oczy w lewą stronę, a tam był widoczny tylko
pajączek wielkości nakrętki. Wzięłam go
na rękę i wyrzuciłam przez okno. - Ty
mój wybawco kochany ! Uratowałaś mnie przed opuszczeniem tego cudownego świata
! – darła się wniebogłosy z rękoma uniesionymi niczym ksiądz xd.
-Dobra, a teraz słuchaj mnie
uważnie. – zaczęłam swój monolog. – Po pierwsze: Załatwiłam nam niańkę dla
kotów. Po drugie tą niańką jest Julek, a po trzecie przyjedzie za dwie godziny.
Jest 7:37 iii… Masz czas do 8:00 i widzę Cię na dole przed wyjściem. Musimy
zrobić małe zakupy, bo przyjdą także chłopcy.
-Tak jest ! –zasalutowała Lena.
Odwróciłam się na pięcie i pomaszerowałam w kierunku mojego pokoju. Wyciągnęłam
z garderoby czarne rurki, czarną bokserkę i czarną bluzę. Udałam się do łazienki
w celu wzięcia prysznica. Po kąpieli nałożyłam na twarz podkład, a oczy
podkreśliłam eyelinerem oraz przejechałam rzęsy tuszem. Na końcu ubrałam się, rozczesałam
włosy i zeszłam gotowa na dół. Spoglądałam na wskazówki zegara, które powoli
się przesuwały. Moja nieogarnięta siostrzyczka biegała po całym domu i na każdym
kroku pozostawiała bałagan. Po pięciu minutach po czasie zeszła wyszykowana na
dół.
-A to my na pogrzeb, a nie na
zakupy? – pytała patrząc na mój ubiór.
-Tak.
-Kto umarł?! – dopytywała się
Lena.
-Jeśli się nie pośpieszysz to
pójdę na TWÓJ pogrzeb… - mruknęłam. – Idziemy już?
-Ale mnie nie zabijesz?
-Nie… Chodź już. – dodałam zirytowana
niskim poziomem IQ siostry. Zamknęłyśmy za sobą drzwi i poszłyśmy do Żabki. Po
kilku minutach dotarłyśmy do sklepu. Od samego początku Lena buszowała między
pułkami.
-Sioostraaa! – krzyczała z
drugiej części sklepu. – Weźmy Toffifee!
-Nie. Przyszłyśmy po coś
innego.
-A Góralka przynajmniej?
-Nie.
-Monte? - zrobiła oczy jak kot
ze Shreka.
-Znasz odpowiedź.
-Czyli… nie? – zrobiły się jej
szklane oczka.
-Weź… - powiedziałam ,
uśmiechając się do niej. – Tylko zrób dobry zapas.
-OkeEeEeEe… -z euforią radości
pakowała jogurty.
-A coś innego niż słodycze? –
oczekiwałam na dyskretną odpowiedź.
-Mleko?
-Ehh.. Dobra. – westchnęłam.
Zapłaciłyśmy za zakupy i
wróciłyśmy do domu. W ostatnich chwilach sprzątałyśmy dom. Akurat kiedy
przyjechał Julek wszystko było zrobione. Jak zawsze zaczęła się kłótnia, o to
kto otworzy drzwi. Postanowiłyśmy razem dokonać tego wyczynu.
-Julianek ! – powiedziałyśmy chórem
i przytuliłyśmy się do niego.
-Cześć dziewczęta.
-Miło znowu cię widzieć. – powiedziałam.
– Wejdźmy do środka. Nie stójmy na dworze.
Weszliśmy do domu , a po kilku
minutach znowu ktoś pukał do drzwi. Poszłam tym razem otworzyć, nie kłócąc się
z siostrą. W progu stał Aleks, a za nim
Michał. Nie wiedziałam co powiedzieć, kiedy zobaczyłam Alka. Siostra szybko
podeszła do mnie , a ja udałam się do salonu, w którym siedział mój chrzestny.
Wszyscy zasiedliśmy na kanapie. Ani ja, ani Aleks nie odzywaliśmy się.
-Gołąbeczki wy moje. – Lena
popatrzyła się na mnie i Alka. – Co z wami? Dalej chodzi wam o tą wczorajszą
sprzeczkę?
-To weź mu wytłumacz, bo mnie
nie chce słuchać. – odwróciłam głowę w przeciwną stronę.
-Mam świetny pomysł. Chodźcie. –
niechętnie udałam się za siostrą na ogródek. – Tutaj was zostawię samych i
proszę wytłumaczcie to sobie.
Siostra poszła ponownie do
salonu, w którym siedział Julek i Michał. Staliśmy bezsłownie przez parę minut.
Nie chciałam nic od niego usłyszeć…
-To może mnie przeprosisz i po
sprawie? – pytał.
-Ja? Za co? Za to, że Ty na
mnie naskoczyłeś? – już na początku rozmowy zaczął mnie denerwować.
-A co? Może to moja wina?
-Nie no… Oczywiście. Ty nigdy
niczemu nie jesteś winny. Taki aniołek z ciebie, prawda?
-Przeprosisz to pogadamy. –
wcale nie zmieniał zdania, jakby jego sumienie było czyste.
-Nie, nie , nie… Już bez
takich. Mam dosyć ciebie i twoich humorów. Jesteś wredny, chamski i arogancki.
Zachowujesz się gorzej niż dziecko! To jest koniec. – odwróciłam się i poszłam
do salonu. Za mną wszedł Aleks.
-Ja już pójdę. – wyszedł z domu
i więcej się nie odezwał.
___________________________________________________________________________________
Hej Wszystkim ,
Prosiłabym z całego serca wszystkich czytelników o szczere komentarze. Chcę wiedzieć czy moja praca nie jest na marne. Z góry Dzięki i Pozdrawiam ;)
Świetne opowiadanie :) bardzo mi się podoba ;) proszę pisz dalej ! :)
OdpowiedzUsuńDziękuje Bardzo :) Będę dalej pisała ;) o to się nie martw ;) Pozdrawiam ;)
Usuń